Jednak kobiety zaczynają się buntować, gdyż sądzą nieco inaczej. Mężczyźni chcieliby mieć grzeczne, poukładane żony, które dbałyby dom i dzieci. Zazwyczaj nazywana „plecakiem”, gdyż jeździ na tylnym siedzeniu jako pasażerka. Z męskiego punktu widzenia kobieta to nieporadna motocyklistka, która zmaga się z ciężkim motocyklem, nieporadnie wchodząc w zakręty czy wykonując podstawowe manewry. Najczęściej kojarzona jest jako matka Polka, nauczycielka, bibliotekarka, pani ze „spożywczaka”. Nie jest już tylko matką i żoną, ale też na przykład instruktorem jazdy. Wszystko to wpływa na budowanie nowego, lepszego wizerunku kobiety, która nie jest zwykłą „kurą domową”, ale rozwija swoje pasje i staje się niezależna. Coraz częściej są one kierowcami autobusów, MPK-ów, samochodów dostawczych czy taksówek, a także motocykli. Wraz z rozwojem cywilizacji i upływem lat kobiety przyjmują coraz więcej męskich zawodów. Szpanem jest dla nich duża prędkość i prosta droga, a nie daleka turystyka, zakręty i prawidłowa technika jazdy oraz poprawne zachowanie na drodze, którą dzielą przecież z innymi pojazdami. Obraz taki kreują głównie młodzi kierowcy, posiadający uprawnienia do prowadzenia motocykli przez niedługi czas, którzy jeszcze nie do końca potrafią wykorzystać potencjał, jaki dają im popularne „dwa kółka”. Na pewno określenia: „dawca organów” lub „szaleniec kamikadze jadący 300 na jednym kole przez środek miasta” to najczęściej słyszana negatywna wypowiedź motocyklistach. Razem jeździmy na wycieczki bliższe lub dalsze, na zloty, rozpoczęcia i zakończenia sezonu, a nawet wspólnie spędzamy czas wolny. Niepozorne spotkania na mieście stały się zalążkiem nieformalnego „klubu”. Po dwóch latach zmieniłam „kawkę” na sportową sześćsetkę - Hondę CBR 600RR, którą obecnie latam. Pierwsza jazda zakończona wywrotką i paroma siniakami (śmiech). Chyba banalnie, mój chłopak jeździł motocyklem, a ja razem z nim. Ten klub to legenda, z którą się nie zadziera, nikt z przebywających w barze nie miał odwagi nawet pisnąć słowa, w innym wypadku skończyć się to mogło niewesoło. Anioły Piekieł z miejsca dostały odrębne pomieszczenie, gdzie powędrowały zaraz bogato zastawione tace z trunkami i dziewczyny tańczące na scenie, a przed wejściem stanęła ochrona skutecznie broniąca wstępu innym, niezrzeszonym motocyklistom. Gdy „Hellsi” weszli do miejscowego klubu, wszyscy rozeszli się na bok, ustępując drogi. Spotkałam ich w 2004 roku na największym na świecie zlocie motocyklowym, Daytona Bike Week na Florydzie - opowiada Karolina, motocyklistka od najmłodszych lat. Teraz gdy tyle ludzi po studiach siedzi przy kasie w marketach. Ale obecnie ludzie chcą być bardziej zaangażowani w całokształt konsumowanych przez siebie pokarmów i są dumni z tworzenia swoich własnych przysmaków.